inspiracje muzyczne
Nie wiem jak Wam, ale mi przy czytaniu a teraz przy pisaniu, zawsze towarzyszy muzyka. Układa mi się wtedy w głowie kompletny film na podstawie książki. Swoistego rodzaju soundtrack. Poniżej umieszczam to, co mnie inspirowało i poszerzało wyobraźnię kiedy zagłębiałem się w historie Adama Sowińskiego.
Pozdrawiam również Artura Dąbrowskiego i wszystkich artystów, z którymi miałem okazję się spotkać a nawet zaprzyjaźnić. Dziękuję Wam za przychylność, życzliwość i trzymajcie kciuki za wspólny koncert.
Jeśli chcecie posłuchać utworu, po prostu kliknijcie w obrazek albo zanurzcie się od razu w całą kompilację...
Niestety formacja już nie istniejąca. Na szczęście została po nich muzyka a oni sami do tej pory utrzymują ze mną kontakt. Jako jedna z niewielu grup łączyła klimat muzyczny jak i lirykę zawartą w elektroniczno-rockowym brzmieniu. Oni pierwsi poznali fragment historii Sowy, oprowadzani przeze mnie późną nocą po uliczkach Nowej Rudy. Niesamowita noc
i mroczne wrażenia, wspaniałe znajomości. Życzę Wam wszystkim powodzenia na nowej, muzycznej drodze.
Kolejne odkrycie podsunięte przez Artura Dąbrowskiego, który zaszczepiał w Nowej Rudzie post-rocka. Są nie-sa-mo-wi-ci.
Tak przestrzennej i energicznej muzyki już dawno nie słuchałem, Ten utwór idealnie nadaje się do wjazdu do Nowej Rudy. W realu też.
Post-rock w czystym wydaniu. Przy słuchaniu tej muzyki budynki same się rozpadają a wszystkie kolory zamieniają się w szarość. Czasami jednak między tą szarością przebijają się zielone źdźbła trawy a nawet wychodzi słońce. Poetycka muzyka, do której należało napisać książkę. No i chłopaki napisali historię do swojej ostatniej płyty. Polecam.
To kolejna grupa, która buduje przestrzeń
w książce. Wspaniałe kompozycje łączące elektronikę i rock.
Cudo.
Duet Janka Šikla z czeskiej Pragi i Romana Zabelova z Białorusi. Wspaniali ludzie a ich muzyka jest dla mnie czymś niesamowitym. To połączenie jazzu, drum'n bass i... harmonii guzikowej oraz wokalu rodem z Islandii. To jest coś, czego nie możecie przegapić. Mam nadzieję, że wkrótce zagrają w Polsce. Najlepiej w Drukarni ;-)
Podłączony teledysk przypomina mi Anię z ksiązki...
Děkuji vám kluci!!!
Ostatnio stojąc na poczcie w kolejce nuciłem "Awizo", ale "6 zer" jest bezkonkurencyjnie moim faworytem. Dobry beat i niebanalne słowa.
PEWU
Ten kawałek to produkcja PEWU i Amatowsky'ego. Wszyscy są ze Słupca. Zakorzenieni
w klimacie i godnie reprezentują Suuupieec na scenie.
Pozdrawiam i do przodu.
Wspaniały, międzynarodowy folk, spiewany przez trzy urocze dziewczyny oraz komplet przesympatycznych muzyków. W czasie koncertów łączą broken beat, jazz, hip-hop, drum'n'bass, rock i takie tam. Byłem, widziałem
i słyszałem. Można by nawet powiedzieć, że "miód i piwo piłem.
Pozdrawiam całą "skupinu" i dziękuję Ewie Żurakowskiej za muzykę i za skontaktowanie mnie z fantastycznymi ludźmi w moich ukochanych Czechach.
Na końcu, ale na pewno nie ostatni. Nie wiedziałem, że można taką muzykę robić w Polsce, ale widocznie mało wiem. Fantastyczny klimat na koncercie, super kontakt z widownią poparty warsztatem muzycznym, który można zdobyć tylko na Śląsku.
Czekam na Waszą płytę...
SOVA PROJECT
Oczywiście jeśli mamy do czynienia
z soundtrackiem, to musi być też motyw przewodni. Taki oto popełniłem
z Piotrkiem Kordkiem Orbanem, dla którego pisałem teksty dla Cipiersii barterem obiecał mi taką samą ilość muzyki. To pierwszy utwór
z mam nadzieję kompletnej płyty, którą zamierzam wydać w przyszłości. Obiecuję,
że bardziej się przyłożę do śpiewania.
Tu nagranie pochodziz mojego pokoju ;-)
Jeżeli gracie muzykę i chcielibyście promować swoje utwory w kolejnych innowacyjnych książkach - zapraszam do SOVA PROJECT.


"Late bloomer" - tak określa się w języku angielskim osoby, które "wypływają" na powierzchnię później niż zwykle.
W wieku 44 lat, przez niektórych nazywanym złośliwie "kryzysem wieku średniego" uznałem, że to "szansa wieku średniego" na realizację swoich planów na napisanie książki.
Te snuły się po mojej głowie jeszcze w dzieciństwie. Apogeum osiągnąłem ucząc się w Technikum Poligraficznym w zawodzie "drukarz-typograf". Jak się okazuje dziś jest to zawód wymierający, ale ja mam się bardzo dobrze. Tam odpracowałem swoją pierwszą (i ostatnią jak na razie) maszynę do pisania "Olimpia", która zaginęła gdzieś w Szczecinie. W latach '90tych zaistniałem po raz pierwszy jako scenopisarz innowacyjnych rozmówek polsko-amerykańskich w postaci "opery mydlanej
o nazwie "English on Route 66" nadawanych w siedemnastu rozgłośniach radiowych. Później zdarzało mi się pisać trochę poezji i tekstów do piosenek. Niektóre nawet doczekały się wydania. Później nagroda w konkursie "Słowa dla Innowacji". Wtedy zacząłem myśleć o napisaniu powieści, która zagnieździła się w mojej głowie. Pierwsze pomysły pojawiły się gdzieś
w Nowej Rudzie. Widziałem coś w bramach i uliczkach mojego rodzinnego miasta przy gotyckim rocku, którego wtedy (i teraz kiedy to piszę) namiętnie słuchałem czytając E.A. Poe, H.P. Lovecrafta. Później posypała się cała seria horrorów ze Stephenem Kingiem na czele (kiedy w końcu zaczęto je wydawać).
Tym nasiąknęła skorupka za młodu a teraz trąci "Powrotem Sowy". Zapraszam do mojej Nowej Rudy.
O mnie

Oficjalna Strona Autora Książki "Powrót Sowy"
kontakt
wspierany przez











